Już po raz drugi wybieramy się na wciąż dziewiczą część Cabo Verde, czyli Wyspy Zielonego Przylądka

Planujemy 2 rejsy 2 tygodniowe w terminach:
02.11. - 16.11.2011
16.11. - 30.11.2011
Terminy mogą ulec zmianie o 1-2 dni(in plus) ze względu na wybór
dogodniejszych dolotów.
JACHT: Dufour 455 z 2005 roku, cztery kabiny dwuosobowe, 2 WC, kambuz,
wyposażenie nawigacyjne dostosowane do żeglugi atlantyckiej, wymagane
środki ratunkowe.

TRASA: startujemy i kończymy w Mindelo na Sao Vicente - jedynej marinie
na ok.450 milowej trasie. Stąd płyniemy na Sant Antao, Brava, Fogo, Praię,
Maio, Sao Nikolao.
CENA: 720 EUR (miejsce w kabinie dwuosobowej)
DODATKOWE KOSZTY: ok.150 EUR (wyżywienie, paliwo do jachtu, wycieczki lądowe)
DOLOT: ok.800 EUR. Planujemy wspólny zakup biletów lotniczych.
W trakcie dwutygodniowej żeglugi planowane jest samochodowe zwiedzanie Sant Antao i wulkanicznej Fogo. Większośc czasu spędzamy z mieszkańcami, serdecznymi, gościnnymi i uśmiechniętymi mimo trudnych warunków w jakich żyją. Te wyspy nie są jeszcze skażone cywilizacją. Ile to potrwa...?
Listopad na Capo Verde, to temperatury wody i powiertza ok. 25 st.C,
bezdeszczowa pora roku, z wiatrami pasatowymi 4-6 st.B, które daja szansę
na szybką żeglugę przy przejściach z północy na południe i odwrotnie.
Serdecznie zapraszamy do odwiedzenia z nami nieskażonych komercją Wysp Zielonego Przylądka.
KONTAKT: krzysiek1955@o2.pl, tel. +48 601 771 252
Na zachętę opinia uczestników:
"Jeśli ktoś chce zobaczyć rudego Duńczyka, który od pól roku mieszka na jachcie w Mindelo i chadza do portowej knajpki wieczorami, jeśli chcesz zobaczyć ludzi i ich jachty, którzy przypłynęli w to miejsce z rodzinami żeby w jednym dniu wyruszyć razem na drugą stronę Atlantyku, jeśli chcesz poczuć się jednym z nich, bo będąc tam jesteś jednym z nich, czyli
nie masz narodowości, kraju i nie ścigasz się z innymi szczurami, a masz marzenia, które właśnie realizujesz, to płyń na Cabo Verde.Przy Przy okazji zobaczysz kraj jakiego nie widziałes i przez dwa tygodnie nie spotkasz innego jachtu. Ponosisz własnoręcznie wodę na jacht i potańczysz
z miejscowymi w knajpce. Niedługo ktoś to kupi i to miejsce będzie służyć wyłącznie zarabianiu pieniędzy. Mietek"
"Przygoda zaczyna się już na lotnisku, bo prosto dolecieć na Sao Vicente się nie da. Warto dołączyć do turystów czarterowych udających się na plaże Boa Vista czy Sal i kontynuować lokalnymi liniami. Na Wyspach Zielonego Przylądka każda przesiadka pachnie już egzotyką. Potem...
- Sao Antao, spojrzenie z przełęczy na urwiste ściany Ribeira Grande w której hamują oglądane z góry pasatowe obłoki, uśmiechy i przyjazne gesty wymienione z czarnym, wysokim zbieraczem piołunu..
- powrót rybaków z połowu, nie tylko w Ponta do Sol, i dzielenie ryb ich codziennych między rodziny oczekujące cudownie barwnym tłumem. Kupiony tuńczyk wystarczył załodze na 3 dni jako carpaccio, stek, sałatka, zapiekanka. Nie da się często powtarzać takich zakupów ;-)
- relaks na kotwicowisku przy białej plaży na Malo, gdzie raz nam wystarczyło próbować przechodzenia przyboju a potem już z wdzięcznością korzystaliśmy z niekosztownej pomocy rybaków w przewożeniu załogi na brzeg i z wodą z powrotem. Wszyscy obecni na plaży mieszkańcy pomagali każdej łódce, a sternik żegnał się krzyżem rozpoczynając manewr przejścia, choćy dziś to był 20ty raz.
- zazdrość wobec tych, którzy mieli czas by wejść na stożek Fogo i zbiec/zjechać wielokilometrowym piargiem wulkanicznym, jak na tropikalnych nartach, emocja gaszona winem robionym tu z winogron wyhodowanych na tufie wulkanicznym, którego smak chciałbym poczuć jeszcze raz..
- pół-wiatrowe przeloty w pasacie, przyjazny rozkołys Atlantyku i ulotny spokój ciasnych kotwicowisk i jeden(!) na 2 tygodnie jacht spotkany poza Mindelo. Taaak kotwicy trzeba tu pilnować...:)
Kraj młodych ludzi, ufnych i urodziwych, spontanicznych w miejscowościach gdzie są u siebie, więc omijamy zakątki łatwo dostępne dla nie-żeglarzy.
Słodka woda wszędzie ma tu wartość, jest szanowana więc i my inaczej cenimy każdy litr, którego nie można nalać wężem z kei lecz trzeba przetransportować łodzią, przelać do butli na kotwicowisku, zanim zgromadzi się w ją w zbiorniku jachtu gotową do spłukania soli ze skóry.
Nieliczni starsi, którzy już skończyli harować "na saksach" i wrócili do ojczyzny mając dość by kupić silnik i łódź, gdy inni nadal zbierają na budowę domu na ukochanych wyspach...
...przyjazny uśmiech Cabo Verdan stał się przewodnim motywem naszych wrażeń :) Hania i Janusz"
Pragniemy gorąco podziekować Blue-Sails za organizację rejsu Martynika-Martynika 10-24.01.2009. Były to dla nas niezapomniane, fantastyczne wakacje, które dały nam możliwość zasmakowania żeglarstwa...
zobacz całość »
W imieniu załogi dziękuję bardzo za udany rejs po wodach Chorwacji. Organizacyjnie wszystko wypadło bez zarzutu. Pogoda dopisała, skipper (Dariusz Ignaszak) również bardzo kontaktowy i elastyczny w...
zobacz całość »
Jeśli ktokolwiek zastanawia się jeszcze, gdzie można spędzić klika wspaniałych dni ze swoimi partnerami biznesowymi - odpowiedź jest tylko jedna: na jachcie i to koniecznie z firmą Blue-Sails....
zobacz całość »
Spędziliśmy 2 urokliwe tygodnie w pięknej scenerii Morza Karaibskiego i Oceanu Atlantyckiego. Widoki i miejsca były tak piękne, że oglądając zdjęcia nie możemy uwierzyć że tam byliśmy.
Te wakacje...
zobacz całość »
Napisz jakiego jachtu potrzebujesz, a my przyślemy Ci propozycje.