| Rok: | 2009 |
| Kraj: | Chorwacja |
| Akwen: | na północ od Biogradu |
| Trasa: | Biograd-Iź Veli-Molat-Silba-Veli Rat-Pasman-Biograd |
Majówka na katamaranie z dziećmi... Wybraliśmy się z dwójką maluchów prawie 3-letnich. Resztę załogi stanowili dorośli. Naszym jachtem był katamaran Lavezzi 40. Jednostka bardzo udana pod kątem ergonomii i właściwości żeglugowych. Podzieliliśmy się na pływak dziecięcy i dorosły, aby ewentualne nocne płacze pociech nie przeszkadzały innym w spokojnym śnie.
Chorwacja zaskoczyła nas tym razem... majówka była nietypowo bardzo zimna i wietrzna, a w Polsce panowały nieczęste o tej porze roku upały.
Wystartowaliśmy z Biogradu. Wybraliśmy trasę na północ, po mniej uczęszczanych szlakach. Odwiedziliśmy Iź Veli, Molat, Silba, Veli Rat i Pasman. Zawijając do opustoszałych o tej porze porcików, delektowaliśmy się przedsezonową ciszą i spokojem. Wiele knajpek było zamkniętych, ale na widok uśmiechniętych dzieciaczków zawsze stawały otworem serwując niespiesznie proste i smaczne dania.
Dzieci na katamaranie czuły się wyśmienicie. Bardzo dużo miejsca w kabinach i na zewnątrz sprawiało, że nie było protestów związanych z ograniczeniami jakie zwykle narzuca jacht. Mali załoganci ubrani w kapoki dzielnie maszerowali po pokładzie dookoła salonu, siadali na sklarowanym grocie udając, że to fantastyczna huśtawka, leżeli między pływakami na siatkach obserwując fale i rybki lub urządzali zawody w pluciu do wody, albo po prostu siedzieli w salonie lub w kokpicie przy stole i z zawzięciem coś malowali albo oglądali. My jako dorośli też nie odczuwaliśmy nadmiernego „uwiązania” do dzieci, jak to ma miejsce na jachcie jednokadłubowym z wyraźnie mniejszym kokpitem i niemożnością spacerowania wokół po pokładach. Spacery na jachcie jednokadłubowym w trakcie żeglugi skutecznie uniemożliwiają postawione żagle i przechył.
Postoje były momentem eksplozji energii małych żeglarzy skumulowanej w trakcie żeglugi. Wszystkie schody przemierzone były w dół i w górę wiele razy, zakamarki spenetrowane, stare wózki towarowe zaliczone, wszystkie kamyczki policzone, koty przegonione, a buzie brudne i szczęśliwe.
Żeglowanie z małymi dziećmi ma na pewno przewagę nad jachtem jednokadłubowym z uwagi na ilość miejsca na wszystkie gadżety związane z małym żeglarzem lub żeglarką oraz brak przechyłów. Nie ma na przykład problemu z przygotowaniem ciepłych posiłków w czasie żeglugi, co czasem na jednokadłubowcu wiąże się z ekwilibrystyką stosowaną.
Wróciliśmy zadowoleni. Po raz kolejny utwierdziliśmy się w przekonaniu, że pływanie z dziećmi ma wiele zalet i wnosi do naszego dorosłego życia wiele zaskakujących zwrotów akcji i świeżego spojrzenia na „opatrzone” wydawałoby się rzeczy.
Długa droga samochodem w obie strony została niezauważalnie "połknięta" dzięki perfekcyjnym przygotowaniom. Na pokładzie samochodu mieliśmy plastikową tackę, na której w trakcie jazdy układalismy puzzle, lepiliśmy zwierzątka z plasteliny lub kolorowaliśmy obrazki. W odwecie były też ksiązki do czytania i oglądania oraz zestaw bajek do notebooka. Nie było mowy o nudzie, więc i 15-godzinna podróż minęła szybko.
W imieniu załogi dziękuję bardzo za udany rejs po wodach Chorwacji. Organizacyjnie wszystko wypadło bez zarzutu. Pogoda dopisała, skipper (Dariusz Ignaszak) również bardzo kontaktowy i elastyczny w...
zobacz całość »
Manewrowanie katamaranem. Rejs był dobrze zorganizowany, odbył się na nowym katamaranie Lagoon 400, a zajęcia prowadzone były przyjaźnie przez bardzo kompetentnego instruktora. Dobrze zaplanowane i...
zobacz całość »
Spędziliśmy 2 urokliwe tygodnie w pięknej scenerii Morza Karaibskiego i Oceanu Atlantyckiego. Widoki i miejsca były tak piękne, że oglądając zdjęcia nie możemy uwierzyć że tam byliśmy.
Te wakacje...
zobacz całość »
Właśnie wróciliśmy ze wspaniałych wakacji na Karaibach. Przeżycia były niesamowite. Oglądamy kolejny raz zdjęcia i film wspominając pływanie, łowienie ryb w tym 5 kilowej Barakudy oraz zmaganie się z...
zobacz całość »
Napisz jakiego jachtu potrzebujesz, a my przyślemy Ci propozycje.