Wiecie, że urlop przedłuża życie? A na katamaranie nawet podwójnie 🙂 My wiemy i szykujemy się na długowieczność 🙂

Ale żeby nie było, że ten wydłużający czy ratujący życie urlop to czcza gadanina… Słuchajcie, fińscy naukowcy zrobili kiedyś, dokładnie w latach 70., badania na ten temat. Zrobili to tak:

  • przetestowali 1222 biznesmenów, z których każdy miał jakąś dolegliwość sercowo-naczyniową,
  • badanie prowadzili 40 lat (!),
  • znaleźli korelację pomiędzy ilością urlopu a długością życia!

Wynik był taki, że u biznesmenów, którzy brali mniej niż 3 tygodnie urlopu w ciągu roku, ryzyko śmierci wzrastało o 37 proc. w porównaniu z badanymi, którzy na urlopie spędzali więcej niż 3 tygodnie! Szok i niedowierzanie, co?

(Wyniki badań naukowców z Uniwersytetu w Helsinkach zostały opublikowane na łamach czasopisma naukowego The Journal of Nutrition, Health & Aging).

W sumie drogocenny wpływ urlopu na nasze zdrowie podskórnie wyczuwaliśmy od zawsze. Wracaliśmy z urlopów naładowani słońcem, energią i chęcią działania. Beztroski czas wakacji ratował nam resztę roku 🙂

Jak sięgam pamięcią, to czekanie na wolne dni zaczęło się już w szkole. Kto nie liczył, ile dni zostało do długiego weekendu, do świąt, do majówki, do ferii… Wakacje – krótsze czy dłuższe – trzymały mnie w pionie i napędzały do działania. Rok nauki, a następnie pracy, podzielony na odcinki od wyjazdu do wyjazdu, nie wydawał się już tak bardzo przerażający. Nawet w jedynej w moim życiu zawodowym, nudnej pracy, w której wytrzymałam (o dziwo!) 1,5 roku, to właśnie wyjazdy ratowały mnie przed stanięciem na środku open space i wykrzyczeniu, jak bardzo nienawidzę tam być. Nachodziła mnie wtedy jednak refleksja, że praca może i była beznadziejna, ale póki co dawała mi możliwość… wyjechania na urlop! W końcu przyszedł czas, kiedy nie dało się dłużej udawać, że urlop nie rekompensuje mi nudy i beznadziei ówczesnej pracy. Potrafiłam na przykład pójść w ciągu dnia do toalety i machnąć sobie drzemkę, blokując chwilowo jedną z kabin.  Zmieniłam więc pracę 🙂

Mogę się założyć, że nasza aktualna praca wydaje się Wam permanentnym wypoczynkiem pod żaglami. Zgadza się, to są wakacje… Wasze 🙂 Noo dobra, nasze trochę też. Oczywiście jeździmy na urlop, ale to już nie jest ucieczka od pracy, tylko zazdrość. Tak, tak… zazdrościmy Wam, że jeździcie w takie piękne miejsca 🙂 Żeglarskie miejsca oczywiście. Mimo że lubimy rowery, kajaki, piesze wędrówki, to prawdziwy reset osiągamy na jachcie. Kiedyś wyjechaliśmy na Bornholm na rowery. Było pięknie, pogoda dopisała, miejscówka urocza, ale… po powrocie stwierdziliśmy, że… przydałyby się nam prawdziwe wakacje, czyli oczywiście na jachcie. Tak że tak… Przestaliśmy to leczyć, tak po prostu mamy.

Nie uważam co prawda, żeby urlop był lekiem na całe zło, ale na jego część na pewno 🙂 Pracoholizm bez wypoczynku nie zwiększa kreatywności w żadnym stopniu. Wyrabianie w pracy tzw. dupogodzin stępia entuzjazm i twórcze podejście do wykonywanych zadań. Dla wszystkich, którzy uwielbiają swoją pracę, urlop może dać szansę, by za nią zatęsknić. Tym, którzy z kolei swojej pracy nie lubią – współczuję, ale tym bardziej myślę, że wakacje na katamaranie byłyby tym, co by im lekarz (dobry!) przepisał.

Pamiętajcie! Mózg pracuje nie tylko w pracy… Przypomnijcie sobie, kiedy wpadają Wam do głowy najlepsze rozwiązania czy pomysły? No właśnie… Na spacerze z psem, na wycieczce rowerowej, pod prysznicem czy na wakacjach właśnie! Mózg pracuje non stop i na zapleczu cały czas przerabia sobie dane, kalkuluje i co jakiś czas, nieoczekiwanie, wypluwa nam nietuzinkowe pomysły. To dlatego mówi się też, żeby się przespać z problemem, bo w nocy mózg również pracuje (i kto tu jest pracoholikiem!).

Dobijając do brzegu… Nasze mózgi uwielbiają wakacje, a najlepszą formą wakacji dla nas jest…? Oczywiście wyjazd na żagle! I znów szok i niedowierzanie, co? Ciekawe, jak to wygląda w Waszym przypadku? Uważacie, że reset dla mózgu Wam sprzyja czy raczej utrudnia restart do pracy? Warto powalczyć o te 37%?

 

W tym roku kolejny raz skorzystałem z oferty Blue-Sails (to już 7 lat i kilkanaście rejsów w Europie i poza). I kolejne niezapomniane wakacje moje, mojej rodziny i przyjaciół. Dla nieznających firmy polecam Blue-Sails ze względu na wiarygodność, zaangażowanie i dużą elastyczność ofert oraz przesympatyczna kadrę.Dariusz Saletra

 

NEWSLETTER

Raz na 2 tygodnie będziesz od nas otrzymywać najświeższe informacje
z pokładu Blue-Sails. Piszemy bo ciekawych akwenach, interesujących jachtach, informujemy o nowych zdjęciach i filmach z naszych rejsów.
Przewiń do góry